Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym: 801 108 108
Felieton

Opublikowano wtorek, 02-12-2014

Wyznanie nałogowca

Najwyższy czas, bym przyznał, że od lat, od dzieciństwa, znajduję się w szponach nałogu. Często odkładam obowiązki, rujnuję plany dnia, by choć przez kilka chwil odprawiać ulubiony rytuał. Stale sobie obiecuję, że nigdy, pod żadnym pozorem nie zerwę z tym uzależnieniem. Bo nie ma nic przyjemniejszego, nawet dziś przy chłodnej aurze, niż wsiąść na rower, zapomnieć o wszystkim i pędzić przed siebie za miasto, po lesie. Na przekór jesieni, poczuć szybsze tętno, odkryć, że jeszcze mam mięśnie, że mogę się zasapać. By potem, po przejażdżce, poczuć to szczególne, miłe znużenie. Odpocząć, by znów w dwójnasób poczuć świeżość i mieć ochotę do życia, do nowych wyzwań. Kurczę, dziś o 16. będzie już ciemno. Ale weekend jest mój! A że będzie ślisko i śnieżnie? Wtedy rower na kołki i można, a nawet trzeba biegać lub truchtać po lesie, po oświetlonym parku w adidasach, wdychać świeże, rześkie powietrze, dotlenić się. Tak tak, to próba agitacji do zdrowego trybu życia.
Próbujmy zaburzyć rytm codzienności, rywalizację przy biurkach, przy maszynach. Dorosłość to wielki maratoński bieg – po kasę, zabiegi o promienny uśmiech szefa, nieustanna gimnastyka umysłu. Czasem na deser – dla duszy – kino lub teatr. OK. Mogę zrozumieć, że kolosalnie ważny jest stan ducha i umysłu. Ale nigdy nie zgadnę, czemu lekceważymy sprawy własnego zdrowia i ciała. Tak jakby w samolocie doskonalić i przeglądać wyłącznie komputer pokładowy. A skrzydła, kadłub i silniki zostawić na pastwę losu.
Tymczasem już starożytni Grecy prawie 2,5 tys. lat temu wychowywali młodzież i żyli zgodnie z zasadą kalokagatii, czyli harmonijnego rozwoju ciała i ducha. Tak! Fizycznego ciała. Rozumiał to Arystoteles, a pan Platon tę ideę uczynił naczelnym hasłem swej słynnej Akademii. W Grecji powszechne były gry i ćwiczenia sportowe na powietrzu, a olimpiady miały rangę świąt narodowych. Kalokagatia! Luźnie tłumaczenie dość banalne: „W zdrowym ciele zdrowy duch”.
Dziś ochoczo wypisujemy naszym dzieciom zwolnienia z wf-u, a studenci chyba w ogóle nie wiedzą, że taki przedmiot istnieje. Drwimy z „panów od fikołków”. W domu Internet i gry unieruchamiają w pozycji siedzącej lub leżącej.
Ale uwaga! Spójrzmy ponad ekran komputera. Tam, za oknem, na skwerach i\ w parkach po drugiej stronie barykady mnożą się jak króliki zastępy tych, którzy bez biegania, roweru, tenisa, siatkówki nie potrafią i nie chcą żyć. Formuje się dywizja pozytywnie zakręconych. To już setki tysięcy nowoczesnych żołnierzy. Jadę z nimi na swoim bicyklu. Przyłączcie się do nas, wpadnijcie w nałóg… Wcześniej czy później nawrócimy wyznawców starego kultu TiK (Telewizora i Kanapy).

PDluzewski_rowr

Paweł Dłużewski (ur. w 1953 r.) jest satyrykiem, artystą kabaretowym. Stale występuje z własnym recitalem, rozbawia publiczność w kabarecie Pod Egidą. Wygrywał mistrzostwa Polski w kolarstwie, skończył warszawską AWF. Z pasją jeździ na rowerze, czasem zwycięża w wyścigach w kategorii masters.




Back to Top ↑