Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym: 801 108 108
Felieton

Opublikowano środa, 03-12-2014

Bez pozoranctwa

Dziś świat jest przewrotny. Z jednej strony mamy wszystko, czego dusza zapragnie. Dotyczy to także dostępu do żywności i sportu. Możemy przebierać w ofertach i wypełnić samym zdrowiem zarówno nasz sklepowy koszyk, jak i harmonogram dnia. Z drugiej jednak strony, jesteśmy zasypani wysoko przetworzonym jedzeniem, dostępnym na półkach sklepowych od ręki, przez długie miesiące oczekiwania „smakołyków” na klienta. Sama chemia. Dodatkowo nasz dzień zajmuje praca od rana do nocy, która często zabiera wszystkie siły witalne i jedynym pocieszeniem wydaje się być właśnie coś słodkiego, a odpoczynkiem wylegiwanie się na kanapie. Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji masz jeszcze zrobić sałatkę dla całej rodziny, wytłumaczyć dzieciom, że marchewka i ogórki są najlepsze na świecie albo iść na spacer lub pobiegać?

Ja nie wyobrażam sobie, żeby po całym dniu katowania mojego organizmu nie dać mu się wyszaleć. Wyskakać i wybiegać! Nie wyobrażam sobie, że po całym dniu nie nakarmię mojego organizmu i nie dam mu tego, czego potrzebuje, aby był zdrowy i pełen energii.

Skąd mi się to wzięło?

Wszystkiego można się nauczyć. Ale nie chodzi o naukę, lecz o zrozumienie, co zdrowy styl życia mi daje. Kiedy już, jako dziecko, dzięki rodzicom, prowadzisz właściwy tryb życia, co oznacza, że odpowiednio zbilansowana dieta i aktywność fizyczna towarzyszą ci każdego dnia, okazuje się, że nie można już od tego odejść. Jako dorosły człowiek będziesz zawsze dryfował w kierunku zdrowego stylu życia. Tak było ze mną i moją siostrą. Dziś, już jako matce, łatwiej jest mi dbać o zdrowy styl życia mój i moich dzieci, bo jest mi on bliski. Nie ma w nim zakłamania, pozoranctwa.
Cały rok cieszymy się tym, co daje natura. Uzbrajamy się w zbroję witaminową, która chroni nas cały rok i gramy w kolory. Kiedy siadamy do stołu bawimy się w zgadywanie, jaką część naszego organizmu cieszy się z marchewki i pomidorów, jaki organ naje się orzechami włoskimi, a jaki burakami. Z witamin, antyoksydantów, tworzymy kolorową zbroję. Wiem, że kolory mają znaczenie, więc razem z dziećmi układamy kolorowe wzory, kształty czy twarze na talerzu i kanapkach. To naprawdę nie jest trudne! Zamiast rzucić wszystko na talerz wystarczy zgrabnie poukładać. Efekt – wszystko znika z talerza!

To świetna zabawa i fantastyczna edukacja. W naszej rodzinie wiemy, że karmimy nasze ciało, aby potem się nam odwdzięczyło i pozwoliło bawić na basenie, ścigać na rowerach czy trenować judo.

Dzieci, wbrew pozorom, są świetnym motywatorem do rozpoczęcia zdrowego stylu życia. Chcesz swojemu dziecku dać to co najlepsze, pokazać mu lepszy i zdrowszy świat, więc sam musisz w to wejść i dowiedzieć się, co to jest to „najlepsze”, zdrowsze. Reklamy bardzo zaburzają te treści. Gdybym kierowała się reklamami to pewnie po roku miałabym już cukrzycę, nadciśnienie i nadwagę. Dlatego lepiej wyłączyć telewizję i wyjść na spacer.

Autor: Sonia Bohosiewicz




Back to Top ↑